rys. Kazimierz Nowak, fot. Anna Chalecka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje odkrycia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje odkrycia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 lipca 2013

Niespodzianka !!!

Zaczęłam się bardziej panoszyć na stronie www.warszawa1939.pl. Przejrzałam wszystkie zdjęcia z Krochmalnej, które tam mają i zaczęłam studiować fotoplan. Jest taki obiekt: Krochmalna 35/37 Grzybowska 40 i Waliców 24 i notatka:
"Na terenie posesji należącej do browaru "Haberbusch i Schiele" w latach 1917-27 mieściła się Fabryka Przetworów Chemicznych „Dobrolin”.
Po przeniesieniu zakładów na Wolską na Grzybowskiej pozostał skład fabryczny "Dobrolinu".

Prawdopodobnie po 1930 posesja przy Waliców 24 została oddzielona od reszty zespołu (na fotoplanach z 1935 i 1945 widoczny jest mur)
Zniszczone:

w czasie II wojny św."
Do tego zdjęcie z lotu ptaka. Wpatrywanie się w fotoplan nie jest takie proste, ale można dojść do wprawy. W poprzednim poście, kiedy również poddawałam analizie podobne zdjęcie, utrwaliłam sobie widok pewnych kamienic i układ ulic. I tu poniżej mamy podobnie - na dole po prawej zabudowania przy Krochmalnej.


I jakże się ucieszyłam kiedy uświadomiłam sobie, że kamienica zaznaczona poniżej to "moja" Krochmalna 30 !!! To pierwsze przedwojenne zdjęcie tego domu.


A na zbliżeniu i powiększeniu mamy wyraźny zarys od strony podwórka. Cztery kondygnacje, oraz boczne oficyny: zachodnia i północna - równie wysokie. Między nimi podwórko - studnia ;-).


piątek, 7 czerwca 2013

Co jeszcze zdradza ŻIH?

Odkryłam w sobie zacięcie detektywa. Odwiedzając Żydowski Instytut Historyczny nie tylko wróciłam z konkretnymi rewelacjami, ale również podpowiedziano mi jak szukać. Jest takie źródło danych: http://genealogyindexer.org/ z wyszukiwarką i po adresie lub nazwisku można wyłowić interesujące informacje pochodzące w moim przypadku z przedwojennych książek telefonicznych, spisów branżowych i adresowych. Coś wspaniałego dla poszukiwaczy mojego rodzaju.
Co wyszukałam – tym się dzielę.
Natan Herman – producent pudełek aptekarskich i perfumeryjnych miał wspólnika. Niejaki Salomon Brokman w 1931 roku wspierał działalność firmy.

Cała plejada kupców:
Abram Kasterbaum – mieszkał w 1930 roku.
Akerajzen Szepsel – mieszkaniec z 1930/31 roku, posiadający telefon ! 293-41.
Zegrze Wolf - 1930
Nussbaum J – mieszkał w 1939/40, też miał telefon – 256-79. Ciekawe, że w poprzedniej książce telefonicznej widnieje jego nazwisko z tym samym numerem telefonu tyle, że w adresie jest Krochmalna 24. Przeprowadził się, czy pomyłka w druku? A jeśli pomyłka,  to która książka jest poprawna?
Franciszka Antosiewicz – w 1939 roku była właścicielką pralni na Krochmalnej 30, drugą miała na Pańskiej 14, gdzie był telefon – 231-93.
Olewniczak Wacław



I jeszcze właściciel – Hersz Nusbaum poszerzyłam wiedzę na jego temat – był synem Majera i Matli i miał żonę. 
Z danych ŻIHu wynika, że osobą, która zamieszkiwała Krochmalną 30 i przeżyła wojnę był także Szmul Krakowski. Urodził się w Warszawie 1.06.1906 roku w rodzinie Izraela i Jachety z domu Wajsbrot. W 1939 roku uciekł do Brześcia potem przebywał w Semipałatyńsku. W 1946 roku wrócił do Łodzi, gdzie się osiedlił. Miał żonę. Z wykształcenia był mechanikiem samochodowym.
Czy uda mi się odszukać potomków Szmula Krakowskiego i Kaufmanów?













środa, 5 czerwca 2013

Żydowski Instytut Historyczny

A w nim dział genealogii. Coś mnie dziś tknęło, aby tam wstąpić i popytać... I po raz kolejny potwierdziło się powiedzenie - "kto szuka ten znajduje", czy też "kto pyta ten nie błądzi" ;-). Razem z sympatycznym Panem Szymonem przeszukiwaliśmy dostępne archiwa cyfrowe i w tym momencie składam mu głęboki ukłon i jeszcze raz dziękuję za życzliwość i pomoc.
Budynek ŻIHu - dzisiaj.
A oto newsy: Fryda i Abram Kaufman przeżyli zawieruchę wojenną na terenie dzisiejszej Rosji. Fryda z domu Zasławska urodziła się w Kole 16.09.1910 roku. Była córką Awrama i Gołdy z domu Kramer. Wykształciła się na tkaczkę. W jakich latach mieszkała na Krochmalnej w Warszawie nie wiadomo, natomiast wojna zastała ją w Baranowiczach, była z nich ewakuowana. Razem z mężem Abramem w 1940 roku zostali zesłani do Dżambułu w Kazachstanie. Potem przebywali w Kamieniogórsku. Po wyzwoleniu wrócili do ojczyzny jednak osiedlili się w Szczecinie, nie w Warszawie, przy ulicy Parkowej.
Niesamowite w dzisiejszych czasach jest to, że można sobie zrobić wirtualną wycieczkę do Szczecina - nie wychodząc z domu. I zobaczyć dom, w którym mieszkali państwo Kaufman.


Ich kamienica powojenna uderzająco przypomina tę wcześniejszą. Cztery kondygnacje, wejście z bramy, oficyna boczna - warszawska tylko w części, no i numer - 30 !!! Zadziwiające.

piątek, 17 maja 2013

Krzywe Koło 7, czyli sezamie otwórz się !

Moje śledztwo dotyczące Krochmalnej 30 odbywało się dzisiaj w Archiwum Miasta Stołecznego Warszawy. Okazało się ono istną jaskinią ze skarbami ;-). Natrafiłam na mikrofilmy zawierające karty pacjentów przebywających w szpitalu na Czystem na przełomie 1939 i 40r. (Obecnie Szpital wolski na Kasprzaka, wtedy Dworska 17). Szpital z założenia był dla Starozakonnych więc i wśród pacjentów dosyć charakterystyczne nazwiska. Wszyscy tam wymienieni chorowali na tyfus. Musiałam dobrze skupiać wyrok, by nie przeoczyć ewentualnego mieszkańca "trzydziestki". I okazało się, że znalazłam ich aż dwóch - a raczej dwie:
Rozenbaum Frajda - Krochmalna 30/14
Kopyto Gitla - Krochmalna 30


Moja lista lokatorów robi się coraz dłuższa. Niestety księgi meldunkowe tej kamienicy nie zachowały się i stąd te dziwne poszukiwania w przeróżnych spisach.
Także w archiwum miałam przyjemność powertować książki telefoniczne z różnych lat od 1920 do 1941 roku. I dzięki nim także rozszerzyłam swoją wiedzę. Prześledziłam znanego mi już Hermana N zajmującego się produkcją pudełek aptekarskich. Wnioski są następujące. Swój interes na Krochmalnej 30 prowadził już w 1920 roku. Poznajemy jego imię - Natan !!! Był chyba dość nowoczesnym przedsiębiorcą skoro można było skontaktować się z nim telefonicznie. Trzeba było tylko sprawdzać czy numer aktualny, bo zmieniał się cztery razy ;-)



 






















czwartek, 16 maja 2013

Co dziś wiemy o dawnej Krochmalnej?

Przeglądając publikacje znanych varsavianistów jak i tematyczne strony internetowe, dowiedziałam się bardzo dużo. Przed wojną była jedną z najdłuższych i najciekawszych ulic Śródmieścia. Rozciągała się pomiędzy ulicą Rynkową i Karolkową przecinana takimi arteriami jak: Ciepła, Waliców, Żelazna, Wronia, Towarowa i Przyokopowa. Dziś istnieje tylko krótki odcinek między Jana Pawła i Żelazną. Większość zabudowań została zrujnowana w Powstaniu Warszawskim. Zostało kilka - dosłownie pięć - właśnie na istniejącym kawałku.

Krochmalna 46 i 46a - ocalałe, przylegające do siebie kamienice u wylotu w Żelazną. Pod 46 działało od 1912 kino Werona
Ulica początkowo nazywana była Lawendową, czy to z powodu licznych ogrodów, czy też ktoś tam handlował importowana lawendą, dokładnie nie wiadomo. W połowie XIX wieku pod numerem 3 zaczęła swoją działalność fabryka krochmalu i farbki do bielizny Adama Wesołowskiego. Stąd też wzięła się nazwa ulicy.
Mieszkańcami Krochmalnej była w większości ludność żydowska i to raczej ta biedniejsza część społeczeństwa.  Mnóstwo tam było handlarzy, drobnych usługodawców, rzemieślników. Ulicę zamieszkiwali także przestępcy, prostytutki, nędzarze, ludzie pół światka. Gnieździli się oni w zaniedbanych, przeludnionych, brudnych kamienicach.
W latach 1908-1917 zamieszkał na Krochmalnej 10 (potem 12) późniejszy noblista Isaac Bashevis Singer. Dzięki jego powieściom ulica znana jest w świecie. "Nasze” kamienice stały po tej samej stronie – północnej - tyle, że oddzielone od siebie innymi domami i ulicą Cieplą. Odległość między budynkami ok. 300 metrów. Całkiem możliwe jest, że jako nastoletni chłopak, biegając po okolicy obserwował budowę domu pod trzydziestką w 1913 roku. Może nawet kogoś tam znał i odwiedzał?
Niestety nie znalazłam o tym wzmianki w jego powieściach natomiast świetnie oddał koloryt miejsca w "Dworze" opisując kamienicę pod numerem 19:
"Dom zamieszkiwała biedota. Pomyje chlustano wprost z okien na podwórze. Na dziedzińcu nie było żadnych ścieków, tworzyły się więc głębokie kałuże. Wokół obudowanego deskami śmietnika zalegały wysokie hałdy odpadków i śmierdziało tak mocno, że odór dolatywał aż na trzecie piętro. Podwórze służyło jako miejsce pracy i handlu. Farbiarz farbował tam materiały, można też było zobaczyć tapicera pracowicie wypychającego krzesła i kanapy. Była tam nawet zagroda z krowami, do której szły przez dziedziniec kobiety z pustymi dzbankami i garnkami."
Nie można jednak stwierdzić, że wszystkie domy były jednakowo nędzne. Wśród mieszkańców niektórzy też mieli całkiem spore dochody. W interesującej mnie najbardziej - trzydziestce - mieszkał sam jej właściciel. Była do niej doprowadzona linia telefoniczna. W książce telefonicznej wydanej przez PASTę z 1939 roku znalazłam następujący numer z opisem:
                               
                                         264-16 Herman N - fabryka pudełek aptekarskich.
Być może jeszcze któryś z lokatorów miał telefon, jednak czytanie powyższej lektury było dość żmudne i czasochłonne, zarzuciłam więc przy literze M ;-) 

środa, 15 maja 2013

Zacznijmy od właściciela.

Dzisiaj w końcu udało mi się dotrzeć do głównej miejskiej biblioteki w celach oczywiście poszukiwawczych. Ze trzy godziny zajęło mi zgłębianie woluminów w dziale Varsavianów. Bardzo miła obsługa, dzięki której nie musiałam biegać pomiędzy regałami i wertować katalogów, tylko od razu zasiadłam za biurkiem i czekałam na przyniesienie materiałów. Właściwie podsuwane mi dzieła już znałam, a te jeszcze nie odkryte nie zawierały jakichś rewelacji - autorzy bazują na tych samych informacjach. Małe perełki jednak odkryłam.
W starym artykule z Życia Warszawy z 1997 roku autor  Jerzy Kasprzycki powołał się na korespondencję z niejakim M. Nusbaumem z Hajfy - "związanym tradycjami rodzinnymi z kamienicą przy Krochmalnej 30". Nazwisko dobrze mi jest znane już od roku. Zaraz na początku moich poszukiwań udało mi się wytropić informację o właścicielu nieruchomości. Był nim Hersz Nusbaum. Jakie są między panami H i M powiązania jeszcze nie wiem, może się dowiem w przyszłości.

Odwiedzając warszawskie Muzeum Woli natknęłam się w nim na zachowaną, oryginalną Książkę informacyjno-adresową z 1930 roku. Nie mając za wiele czasu przejrzałam ją tylko ogólnie, ale i to pozwoliło na wyłowienie nazwiska właściciela kamienicy - handlowca czy też kupca Hersza Nusbauma. Również Varsavianista - Jarosław Zieliński podaje jego nazwisko w Atlasie przedwojennej Warszawy t.XIV, pisze także o właścicielu Gerinim - kim był ów - moje poszukiwania trwają.


Hersz mieszkał na Krochmalnej 30 pod numerem 5 na pierwszym piętrze - okna wychodziły oczywiście na ulicę. Urodził się 25 lutego 1863 a zmarł 4 października 1941 roku. Tych kilka detali dotyczących jego osoby pozyskałam z ŻIH-u. Kamienica pochodzi z 1913 lub 14 roku, miał więc 50 lat kiedy ją nabył.